Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych postach, podaj swój adres e-mail:

piątek, 13 lipca 2012

Urszula Dudziak

Gdyby nie fakt, że od czasu do czasu znajduję w skrzynce rachunki, pomyślałabym, że mój listonosz zwyczajnie się na mnie pogniewał. A przecież nie ma o co, w końcu "dzięki mnie" ma co roznosić... W każdym razie moja skrzynka nadal świeci pustkami, ale za to podczas wczorajszo-dzisiejszej eskapady do stolicy spotkałam Panią Urszulę Dudziak. :)
Podpis jest zdobyty osobiście, więc nie mam żadnego adresu. Kartka też tylko taka zwyczajna, z zeszytu.
Pani Urszula była razem z córką, Miką Urbaniak. Nie poznałam jej w pierwszej chwili, dlatego nie wzięłam autografu. Teraz bym wzięła.
Tak czy inaczej - podpis jest, notka jest, a więc - żyję!

Pozdrawiam,
M.J.


5 komentarzy:

  1. O jak dobrze, że żyjesz :D
    A autograf znakomity :)
    Uwielbiam Panią Ulę.
    Pozdrawiam, Arek.
    http://autografy-arka.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super autograf, bardzo fajny i rzadki ;)
    i życzę tobie aby ten anonimowy nie wtargnął na twojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję i zapraszam na nn ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję autografu i zapraszam na nn :).

    OdpowiedzUsuń
  5. ale super, zazdroszcze !!! mialas szczescie, mnie sie nie udaje nikogo slawnego spotkac :(

    OdpowiedzUsuń