Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych postach, podaj swój adres e-mail:

wtorek, 27 sierpnia 2013

Krzesimir Debski, Anna Jurksztowicz

Szybko, co? Sama się dziwię, że nowa notka (szczerze nie znoszę tego słowa, ale jak to inaczej nazwać? Na pewno nie odcinkiem, a i "notatka" nie bardzo tu pasuje...) pojawia się po zaledwie ośmiu dniach. Co zrobić, listonosz zawitał dziś do mnie po raz kolejny (i to wcale nie ze zwrotem!) i wydłużył moją Listę Autografów Na Spisanie (skrót brzmi tak jak brzmi bardzo nieprzypadkowo).


Podpisy zostały zebrane osobiście po koncercie w pobliskiej miejscowości.
Pan Krzesimir od kilku dni jest na samym szczycie mojej osobistej Listy Osób, Które Zaskakują Mnie Pozytywnie i Nie Mam Pojęcia Dlaczego Kiedykolwiek Mogłabym Myśleć, Że Ci Ludzie Są Nadęci.
Poważnie, jestem O-CZA-RO-WA-NA tym człowiekiem. Zawsze wiedziałam, że jest genialnym kompozytorem i tak dalej, ale nie sądziłam, że ma tak ogromne poczucie humoru i dystans zarówno do siebie jak i do swojej twórczości. Jeśli będziecie mieć okazję, idźcie na jego koncert. Posłuchacie nie tylko fantastycznej muzyki, ale też uśmiejecie się do łez. ;)
Ciężko było mi się zdecydować na któryś z jego utworów, ale wybieram ten - na koncercie zagrany był jako pierwszy i chyba najbardziej mnie oczarował. Tak przy okazji - muzyka to najmocniejszy (jedyny mocny?) punkt tego filmu. Stety albo niestety.


Pozdrawiam
M.J.

PS Zapraszam do zakładek/działów "Wymiana" i "Moja kolekcja" które są aktualizowane na bieżąco - nawet o nieopisane jeszcze zdobycze.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Marek Piekarczyk, Tomson i Baron

Boże, siedem autografów w ciągu pięciu dni. Gdyby nie fakt, że przytrafiło się to właśnie mnie (HA!), to pewnie nie uwierzyłabym w tyle dobroci ze strony ogólnie pojętego losu i łutu szczęścia. W każdym razie mam już niewielką kolejkę do opisania (również listonosz się do mnie ostatnio uśmiechnął, a jakże), więc czym prędzej (a'propos "czym prędzej" - mam ochotę na oglądanie filmów świątecznych. Zawsze dopada mnie to latem.) dodaję nową notkę. Dziś podpisy trzech fantastycznych facetów, którzy wywarli na mnie ogrooomne wrażenie.


Podpisy oczywiście zostały zebrane osobiście na planie programu The Voice of Poland.
TELEWIZJA KŁAMIE. Tyle Wam powiem. Na żywo Baron jest jeszcze przystojniejszy, Tomson jeszcze sympatyczniejszy, a Marek jeszcze bardziej... nie wiem, przyjazny? Marek w ogóle jest genialny, chociaż podpadł mi jednym zdaniem... no, ale to już nasza słodka tajemnica... ;)
Pozostałe Panie mi umknęły, ale wszystko przede mną... 
Dobra. Słów kilka od Wróbla Ćwirka (Boże, poczucie humoru też mnie już opuszcza...). Jeżeli kiedykolwiek powiedziałam jakieś złe słowo, CHOCIAŻ słowo na któregokolwiek z jurorów The Voice to przepraszam. Przepraszam, przepraszam, przepraszam. To jest piątka przesympatycznych ludzi, kochających swoją pracę i podchodzących do niej poważnie. To właśnie dzięki nim na planie panuje naprawdę luźna i wesoła atmosfera. Nie dało się tam nudzić. Poważnie współczuję montażystom, bo będą musieli sporo czasu przeznaczyć na wycinanie absolutnie genialnych fragmentów z udziałem jury, z których dałoby się spokojnie zrobić co najmniej dwa "zakulisowe" odcinki. Jesienią oglądajcie Voice of Poland, bo naprawdę warto!

Pozdrawiam
M.J.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Gary Sinise

Dobra, jest ryzyko, jest zabawa. Dodaję notkę z ostatnim podpisem i nie mam żadnego zabezpieczenia na przyszłość. Taka jestem cwana. Jak nic nie dostanę, to nic nie dodam i nawet nie będziecie wiedzieli, czy żyję. Cudowna pogoda, jaką wszyscy możemy się raczyć (jedyne miliard stopni w cieniu <3 ) negatywnie wpływa nie tylko na moją wenę, ale również - a właściwie przede wszystkim - na moją skrzynkę. Ej, znacie to? Ja nie twierdzę, że w moim pokoju jest gorąco, ale właśnie przyszli hobbici i wrzucili tu jakiś pierścień.

Wysłałam: 18.05.2012r. LOR, SAE, fotografię
Czekałam rok i półtora miesiąca.
Adres: via 'CSI: NY' (nie wiem, czy jeszcze jest aktualny)

Okej. Z całym szacunkiem dla wszystkich fanów i fanatyków, ale 'Forresta Gumpa' uważam za słaby film. Albo inaczej. Nie tyle słaby, co przereklamowany. Serio, czym tu się zachwycać? Dobra rola Hanksa, nawet bardzo. I nie tylko Hanksa. Wymieniony tu Gary Sinise też zagrał fantastycznie, ale film sam w sobie - moim skromnym zdaniem - mocno przeciętny.
Dobra, koniec tego dobrego. Idę na wyprawę mojego życia. Najcięższą, najgorszą, najbardziej niebezpieczną. Tak, nie mylicie się. Wychodzę na dwór.

Pozdrawiam
M.J.