Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych postach, podaj swój adres e-mail:

czwartek, 23 maja 2013

John Williams, Vanessa Williams, Jean Reno

Studia. Tyle w temacie.


Wysłałam: 2.06.2012r. LOR, SAE
Czekałam prawie dziesięć miesięcy, dostałam podpisaną fotografię.
Adres:
Boston Symphony Orchestra
Symphony Hall
301 Massachusetts Avenue
Boston, MA 02115
USA

Geniusz, Mistrz, Wirtuoz. Wielkie litery nieprzypadkowe. Po resztę określeń odsyłam do pierwszego z brzegu słownika synonimów.
Od siebie dodam, że John Williams jest absolutnie wspaniały i z dumą uznaję go za ulubionego z kompozytorów. Trochę na ten podpis czekałam i jestem przeszczęśliwa, że w końcu go dostałam (chociaż przyznam szczerze, że dość niepewnie patrzyłam na swoje szanse...).



Wysłałam: 30.03.2013r. LOR, SASE, zdjęcie
Czekałam ok. 21 dni.
Adres: via 'The Trip To Bountiful' (nieaktualny)

Vanessę Williams i Johna Williamsa z tego co wiem żadne więzi rodzinne nie łączą, więc wspólne nazwisko jest czystym zbiegiem okoliczności. Ale polubiłam ją jako zołzę w "Brzyduli Betty". No i za fakt, że wygląda jak bliźniaczka Victorii Beckham.

Wysłałam: 28.02.2012r. LOR, SAE, zdjęcie
Czekałam rok i niecałe trzy miesiące.
Adres: 
Gaumont
30, Avenue Charles de Gaulle
92200 Neuilly sur Seine
France

Obejrzałabym "Leona Zawodowca". Znów.

Tyle na dziś.

Pozdrawiam
M.J.

środa, 1 maja 2013

Szymon Holownia, Olivia Newton-John

No dobra. W końcu mogę na sekundę odetchnąć, zajrzeć na Wasze blogi i rozkoszować się pysznym jedzeniem. Dosłownie sekundę, bo muszę napisać naprawdę, naprawdę sporo rzeczy.
Tak przy okazji - blisko trzysta kilometrów NAPRAWDĘ robi różnicę w przyrodzie. W Warszawie drzewa są już zielone, u mnie na Mazurach - jeszcze łyse. Tam niektóre kwiaty już przekwitają, tu dopiero rozwijają się pąki.
Dziękuję za słowa wsparcia, mój nos ma się już lepiej. :p
O, zapomniałabym. Dawno, dawno temu ktoś pytał mnie o podpis Luciano Pavarottiego - na pewno nie jest nadrukowany. Nie wiem, czy to secretarial czy inna zaraza, ale wygląda całkiem realistycznie. ;)
Z racji tego, że po mojej dwuipółtygodniowej (ciekawe spostrzeżenie na dziś: programy tekstowe wcale nie są ekspertami w kwestii poprawności językowej. Zauważają naprawdę mało błędów, a dobre zwroty podkreślają jako nieprawidłowe. Polecam tradycyjne słowniki i poradnię językową) nieobecności w skrzynce znalazłam jedynie jedną, lichą kopertę z podpisem Pewnej Pani, zaległe zdobycze dzielę dwa do jednego. Dziś dwa, następnym razem kolejne dwa. Okej, już nie zanudzam.


Podpis Pana H. dostałam w prezencie od mojego drogiego kolegi Dejwa, który jest już tak znaną osobistością w naszym skromnym światku kolekcjonerów, że linka do jego bloga pozwolę sobie już nie umieszczać (dla nadgorliwych - znajdziecie go w linkach. Serio).


Wysłałam: 28.12.2012r. LOR, SAE, fotografię
Czekałam trzy i pół miesiąca.
Adres:
Olivia Newton-John
P.O. Box 2710
Malibu, CA 90265
USA

Jeśli ktoś nie widział "Grease" niech nie przyznaje się do tego w mojej obecności i natychmiast idzie to nadrobić. Galopem. Przy okazji chciałam obalić wszelkie stereotypy, jakoby "Grease" był filmem kiczowatym i dziewczyńskim. No dobra, trochę jest. Tak jak każdy musical. Ale klasykę gatunku trzeba znać (a kostiumy i muzyka są tam po prostu miodzio!). No i młody John T., kiedyś było na co patrzeć...


Pozdrawiam
M.J.