Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych postach, podaj swój adres e-mail:

czwartek, 5 grudnia 2013

Billy Crystal

Łał, Wy naprawdę czytacie moje notki. To taka moja pierwsza myśl. I żeby nie było, bo to fajne. Bardzo fajne. Co prawda nie lubię słowa "fajne", ale to jest, no... fajne! To czytajcie dalej: myślałam, myślałam i wymyśliłam. No bo trzeba iść z duchem czasu, tak? No to idę. No, może człapię póki co. W każdym razie, założyłam fejsbukowy fanpejdż, coby sprawdzić, ile z Was wchodzi tu po adres, a ile czyta, no i ile "lubi". Tak więc lajkujcie, bo ta niska liczba łapek mnie przeraża. Okej, fanpejdż nie jest jeszcze na tip-top i ja nie lubię reklamować czegoś, co jest nieskończone, ale to jest inna sytuacja.
Co ja mam jeszcze dopisać, żeby jakoś wyrobić moją dzienną Normę Narzekań i Utyskiwań? O, wiem. Okazało się, że w tym kraju jednak jest praca dla ludzi z moim wykształceniem. Wiecie czego za to nie ma? Prawa do urlopu. W Sylwestra na przykład. Nie, spoko. Sylwester z Jedynką też spoko.


Wysłałam: 4.11.2013r. LOR, SASE, fotografię
Czekałam 22 dni.
Adres: via '700 Sundays'

O mamo. 'Kiedy Harry poznał Sally' to chyba najlepszy film "lekki, łatwy i przyjemny" jaki kiedykolwiek powstał. No bo tak. Przypadkowe spotkanie i BAM! mamy nienawiść. Parę lat później mamy kolejne spotkanie. Parę lat później jeszcze kolejne. I tak od nienawiści do kontrowersyjnej (w kwestii swojego istnienia) przyjaźni damsko-męskiej. No i później mamy tę psuję. Znaczy psuja. Oj, dobra. Seks. No i co? Przyjaźń? Miłość? Chłopy, brzmi banalnie, ale ten film to przede wszystkim świetny scenariusz i fantastyczne dialogi. A co do kobiet... Babom się spodoba. Mnie co prawda urzekło dopiero za drugim razem, ale tak naprawdę nie wiem, dlaczego dopiero wtedy. Końcówka może trochę ciut za bardzo przesłodzona, ale to w końcu film o miłości...
PS Plusy za scenę, w której Meg Ryan udaje orgazm w knajpie.
PPS Właśnie się zorientowałam, że ten film ostatnio znajduje odzwierciedlenie w moim życiu. O bez kitu.

Tak poza tym to mój listonosz ma już chyba przerwę przedświąteczną. Damn, a myślałam, że przyniesie mi jeszcze 24 podpisy do końca roku...

Pozdrawiam
M.J.


Link do mojego fanpejdża TUTAJ.

10 komentarzy:

  1. Gratuluję ;) Ja zawsze czytam twoje notki, bo sa bardzo fajne, jak ta ;) A na fanpejdża na pewno będę zaglądał ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polajkowane! :)
    Gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje! :D ja będę się cieszył nawet z 3 podpisów do konca roku, dobre i tyle z moim ostatnim wysylaniem :>

    OdpowiedzUsuń